środa, 3 listopada 2010

Picos de Europa ..Nasza!






Odbyliśmy tą podróż bez żadnego sztywnego planu..
Trasy wyznaczały apetyty.. zarówno te na dobre jedzonko..
jak i te..na przygodę.
Tydzień intensywnych w ..emocje doznań..
i poczucie, że drodze co przed nami pozwoliliśmy ..wić się dowoli
..dobry spokojnie miesiąc ..co najmniej.

Kraje, w których używa się tego samego słowa by powiedzieć
'dzień dobry' i 'do widzenia'.. :)
..może mądrzejsze są o świadomość tego jednakowego uczucia,
jakiego doświadcza się przecież przy powitaniu i pożegnaniu
..tęsknoty..
by móc rozpoczynać..
by móc wracać.









wtorek, 2 listopada 2010

Picos de Europa .."zapal drzazgę albo dwie"..






























Legendy podają, że szczyty gór Kantabryjskich widoczne hen hen z wód oceanu kierowały swym skalnym zarysem stęsknionych stabilności żeglarzy ku ziemiom Starego Kontynentu..zwiastując kres wreszcie rejsu po rozchwianych bezkresach...
Stąd też i nazwa tych najwyższych w paśmie wierzchołków - Pikos de Europa.
Dotarliśmy, znaczy i nad ocean.
A ten siłą swych fal.. robił z nami co chciał.






wtorek, 26 października 2010

Picos de Europa ..kropla drąży skałę

tę wapienną ..:) 'kak genij czistoj krasaty..'

fakt, w jakim tempie naciekają te subtelne fidrygałki..
zatrzymał nas w kolejnej refleksji..nad czasem w ogóle
zatrzymał, dech zaparł i zachował we wrażeniu niemałym
aż jak mocno - wyartykuowało się kolejnym rankiem
w relacji telefonicznej z podMadrycką bazą:
Alicja: "Tata ..wiesz, góry od spodu są takie kolczate"..





















woda..
na ślepo drąży..
nie czerpiąc przecież natchnienia ze świata, formuje kształty znane naturze..
skąd spojność mrocznych form..z tymi z głębin oceanu na przykład..?
hmmmm
taka silna ta kropla..?
taka słaba ta skała......?

piątek, 22 października 2010

Picos de Europa.. lekcja pokory






































:)
'Co źle znosisz, będziesz dobrze znosił : przywyknij tylko.'
                                                                                    Owidiusz.

 .. moment, w którym znika mi delikatny uśmiech, gdy czytam te słowa..jest pokorą właśnie.
bliskie temu, co odczuwam tam w górach, gdzie ogrom tego co mnie otacza, uswiadamia jak wielcy jesteśmy..jest wrażenie jakiego doświadczam w budowlach gotyku.
..zwalniam w tempie, a myślom pozwalam wzbijać się ku strzelistym przestrzeniom, by skala, rozmiar tego co między mną a sklepieniem, usadziły mnie wreszcie w chłodnym porządku.

usiądę..:) jeżeli nie usiądę ..to jak się podniosę?





środa, 20 października 2010

Picos de Europa ..'człowiek jest mocny'


..nie na tyle jednak by mógł oprzeć się i nastrojom odwiedzanych miejsc nie ulec..
- i dobrze:)

czymże byłby świat bez zdumień,
a człowiek bez emocji..?

krocząc leniwie rozgrzanymi uliczkami dalece zaprzeszłej Segowii
uwolnic nie mogłam się od widoku Dulcynej tęsknie wypatrujących ..
swych rycerzy jedynych, po spłowiałym bezkresie na pstrym koniu galopujacych..
:)






wtorek, 19 października 2010

Picos de Europa ..'widziałam cioś'

  Rytm wędrowania górskimi ściezkami z dziecmi odbiega zupełnie od tempa jakie się zwykło nadawć sobie..
Nie jest, pomylmy zaraz, ani wolniejsze ani szybsze..jest inne po prostu.. jak i świat cały ich okiem postrzegany.
Zauważa się z nimi przede wszystkim dużo żywiej, radośniej i bardziej euforycznie..
z perspektywy mocno bliskiej raz..
to znów niebotycznie odległej
Kroczy się na wstrzymanym oddechu, by nie spłoszyć wypatrzonej w skale tuż przy ziemi jaszczurki, by za chwilę gnać szaleńczo za stadem niebieskich motyli..
Rzeczy codzienne potrafią zaskoczyć - np cień, co zwykł szarym być w całości niespodziewanie we fragmencie rzuca się kolorem..
czy też plastikowy kubek, co leżał już bez pożytku w trawie, nagle w rękach Heli odnalazł sens, niczym słowo 'spunk' w ustach Pipi, i stał się znakomitym pochwytaczem na owady..


gór, co jasnym jest, 'nie obniżymy' przecież, niemniej jednak w jakiś ich skrawek wejść można i z dziećmi..