wtorek, 19 października 2010

Picos de Europa ..'widziałam cioś'

  Rytm wędrowania górskimi ściezkami z dziecmi odbiega zupełnie od tempa jakie się zwykło nadawć sobie..
Nie jest, pomylmy zaraz, ani wolniejsze ani szybsze..jest inne po prostu.. jak i świat cały ich okiem postrzegany.
Zauważa się z nimi przede wszystkim dużo żywiej, radośniej i bardziej euforycznie..
z perspektywy mocno bliskiej raz..
to znów niebotycznie odległej
Kroczy się na wstrzymanym oddechu, by nie spłoszyć wypatrzonej w skale tuż przy ziemi jaszczurki, by za chwilę gnać szaleńczo za stadem niebieskich motyli..
Rzeczy codzienne potrafią zaskoczyć - np cień, co zwykł szarym być w całości niespodziewanie we fragmencie rzuca się kolorem..
czy też plastikowy kubek, co leżał już bez pożytku w trawie, nagle w rękach Heli odnalazł sens, niczym słowo 'spunk' w ustach Pipi, i stał się znakomitym pochwytaczem na owady..


gór, co jasnym jest, 'nie obniżymy' przecież, niemniej jednak w jakiś ich skrawek wejść można i z dziećmi..










2 komentarze:

  1. Ostatnio uwielbiam spędzać czas z dziećmi, mają tak zaskakującą dla nas dorosłych perspektywę, że po prostu nie można nie zatrzymac się chwilę w zadumie lub uśmiechu. No chyba, że takie spostrzeżenia mam tylko ja - bezdzietna ciocia :))

    OdpowiedzUsuń
  2. takie spostrzeżenia ma "Ciocia, która, mamo wiesz? - rozmawiała z nami tak na poważnie, jak..z dorosłymi" :)

    OdpowiedzUsuń