wtorek, 5 października 2010

Nepal - post scriptum..tylko wróć szybko.

Nieszybko wraca się ze Wschodu.
Długo kołyszą się jeszcze żywe obrazy pod przymkniętymi powiekami po powrocie.
raz kroczy się ciągle kamienistymi zboczami we śnie,
to kurz czuje się wyraźnie i słychać ten gwar i pisk klaksonów,
to dialog jakiś stanie jak żywy by, którymś fragmentem co wciąż siedzi w głowie zadrwić sobie z innego miejsca i salwą uśmiechu znienacka, móc zaskoczyć przypadkowych słuchaczy...
uwolnić się trudno ze wspomnień... ale też i w sumie chęci się nie ma na to żadnych:)
Dystans się czuje ..lekko i trochę jak w malignie..
Wartościują się rzeczy, ludzie, sprawy i widać je gołe..widać i czuć jasno..co ważne.
Pewność się ma we wszystkim co dotąd niepewnym wydawało się być ..niemądrze.
I dobrze jak wraca się w szczerość.
W żywą radosną szczerość tęsknoty i kipiące energią szczebiocące emocje.
I w zrozumienie.
:)





Thursday, March 25, 2010 1:43 PM


Hej Kochani,
Siedzę w kafejce internetowej i piszę do Was z Kathmandu..co za czasy - oddalona od Was o setki kilometrów albo i tysiące a jednym kliknięciem w klawiaturę łączę się z moimi najukochańszymi Grzdrysikami i Babulaskiem:)
Jutro ruszam w góry, dziś jeszcze zwiedzam miasto, gwarne od szumu i pisku klaksonów, pachnące ziołami i kadzidełkami...pięknie tu..inaczej niż w Europie...i jakoś tak czuję bliżej mej duszy... napawam się pięknem i niezwykłością tego miejsca i czuję, że oddycham lekko...dobrze mi
myślę o Was...o Mateuszku czy nie zapomina ważnych rzeczy w szkole i Heluni czy nie buntuje się za często i za bardzo...moje Słonka, wiem że jesteście dzielne i to daje mi siłę by też być odważną... całuję Was mocno, mocno...
Babcia - Kocham Cie mamik..bardzo i cieszę się, że spędzasz czas z Maluchami...to pewność, że chłoną coś dobrego..Twojego..takie ciepełko jakiego ja doświadczałam w dzieciństwie i czuję nadal.
opowiem wszystko jak wrócę, teraz uciekam na kolacje i dalej na szlak..pod górkie...niebylejaką..Górkie moich marzeń:)
papa
Mama i Córka

Thursday, March 25, 2010 4:55 PM

Mateusz-Mama, czy to prawda, że wchodzisz na Mount Everest? Jeśli tak, to uważaj na siebie i trzymam za ciebie kciuki. U nas wszystko w porządku. Helena jak zwykle się buntuje ,a babcia siedzi na swoim horoskopie. Ja już czuję się lepiej, ale pójdę do szkoły dopiero w poniedziałek. Dzisiaj do Heleny przyszła Karolina i Ola. Jedzą dopiero obiad. Boją się, że je zarażę [Aaaaa...].Mamy bardzo śmiechową atmosferę. Mamy godzinę 17.30.Tęsknie za tobą. Pa.
Babcia- Wspaniała rzecz ta nowa rzeczywistość, internet, telefon, chwała wynalazcom a my możemy się kontaktować, mimo tak dużej odległości. Cieszę się, Twoja radością, ale tak jak pisze Mateuszek uważaj na siebie.
W sobotę idziemy odbierać sukienkę Helenki. Było zebranie u księdza, Kinga przekazała nam wieści.
Dzisiaj pilotuję do 19-tej dziewczynki. Są już po obiedzie , nauczyłam je udzielać pierwszej pomocy przy zakrztuszeniu, bardzo im się podobało i ćwiczyły na sobie nawzajem, było wiele śmiechu .Teraz są na ogrodzie i mamy trochę spokoju. Helenka zadowolona. Powoli się normuje ta nasza mała buntowniczka.
Zostawiłaś nam piękną wiosnę, słoneczną i ciepłą. Tobie też tego życzymy. Ślemy całusy od wszystkich.
P.S. Monika zaprosiła mnie na pierwszy dzień Świąt dzisiaj. Miło. Całuję Cię moja Karoletko dzielna. M

Friday, March 26, 2010 12:25 PM

Mateuszku, nie wchodzę na Everest, będę szła w jego pobliżu z widokiem na ten najwyższy na świecie szczyt. Wysokość na jaką wejdę najwyżej to 5560 tys m.n.p.m Chukhung Ri.
Cieszę się Kochanie, że zdrowiejesz i najwyraźniej dochodzisz do siebie, mój Słoniku Kochany. Martwiłam się trochę ta Twoją temperaturą, ale czytam Cię i słyszę, że pisze mój Chłopczyk - silny, dzielny i mądry..moje Słoneczko. Niedługo się zobaczymy, myślę o was codziennie, zrobiłam już pierwsze zakupy...dla Was:)
Helunia moja mała buntowniczka troszkę inaczej przeżywa i inaczej okazuje, ale wiem, ze tam w niej, w serduszku samym jest ciepło i jest miłość. Moja Szkrabiczka Kochana czasem musi zaistnieć głosem i buntem zanim ułoży się w niej ten niepokój. Przytulajcie ją mocno, niech wie, że otacza ja miłość...moja mała żabcia Kochana.
Babcia - fajnie Cię czytać, jestem spokojna o dzieci...Czupurki są bezpieczne:)
całuję was mocno,
bardzo mocno,
teraz nie będę miała dostępu do internetu, za kilka dni też zasięg komórek się skończy, ale jak tylko będzie możliwość - czasem działają w schroniskach telefony satelitarne, to będę dzwonić.
ściskam,
mama i córka.

Friday, March 26, 2010 5:04 PM



Nasza mila niespodzianka...
Jeszcze przed wyjazdem zdążyliśmy odczytać Twojego e-maila. Wzruszył nas wszystkich , Helutek tylko pojękiwał z zadowoleniem. Powoli dochodzimy do równowagi i z nią. Tak jak mówisz ciepło, ciepło i do przodu.
Czytałam dwa razy, a oni wzruszeni słuchali, są przejęci wiadomościami tak bardzo, ze nawet zakupy nie zrobiły wrażenia.
Artur oczywiście się spóźnił, ale nie miałam mu za złe, dłużej byliśmy razem.
Tyle było zamętu, a teraz głucha cisza aż w uszach dzwoni. Tak to jest. Jutro się widzimy na plebani o 11-tej.
Dziękuję, że się odzywasz, dla nich to bardzo ważne, ciągle myślą i mówią o Tobie.

Sunday, March 28, 2010 11:03 AM

Moje Słonka Trzy Najdroższe,
Jestem w Namcze Bazar, to jest Stolica Himalajów. Stąd ruszały historyczne wyprawy na ośmiotysięczniki - Kukuczka, Zawada, Wanda Rutkiewicz....mistyczne doświadczenie być tu i czuć ten klimat i atmosferę tamtych czasów. Miasto nie zmieniło się, te same domki z kamienia z niebieskimi dachami, ludzie poubierani jak z baśni tysiąca i jednej nocy, żyją sobie swoim leniwym tempem, poza cywilizacją i są szczęśliwi. Widoki stąd ..dla mnie balsamiczne - w blasku słońca ostrzą skałą i śniegiem szczyty gigantycznych monumentów - gór tak cudnych aż dech zapiera...patrzę i myślę spełnia sie moje największe marzenie...jestem szczęśliwa..
Na wąskich uliczkach miasta porozkładane są stragany, z chustami, wisiorkami.. tak kolorowo aż pląsa w oku od barw...i słychać muzykę..taka jak mamy w domu.."o mami mami mamin soooda.." :) tak wiec czuje się tu trochę jak u siebie.
Jak tylko będzie okazja to będę do was pisać.
Jurto idziemy na wysokość 4 tysiące m n.p.m. do świętego miejsca dla Nepalczyków - klasztor w Khumjung...są w nim szczątki legendarnego Yeti... ciekawe co tam z niego zostało i co zobaczę.
Kochani ściskam Was mocno,
bardzo mocno
pa pa
mama i cerka.





Monday, March 29, 2010 8:51 PM



Helenka- nie mogę się doczekać kiedy do nas przyjedziesz, całuję szkrabcia.
Mateusz-szkoda że nie będziemy mieli łączności. Nie będziemy mogli się kontaktować. No nic. Cieszę się że jest ci tam dobrze, ale jednocześnie tęsknie za tobą. Pewnie będziesz mama podbijać wielkie szczyty. Żałuje że nie mogę spędzić tego wyjazdu z tobą. Ten wyjazd ma dobre i złe strony. Dobra to ta, że jesteśmy dłuższy czas z babcią , a zła że mama wyjechałaś na długo. Kochający i stęskniony Mateuszek
Dorotko, uważaj na siebie . Łączność do tej pory to dobra sprawa. Brak jej rodzi niepokój. Jak Ty rozmawiasz z tym Hiranem?
My tutaj mamy także swoje kryzysy, zwłaszcza po powrocie z weekendu trudno dojść do ładu z Helenką.
Trzeba do niej wielkiej dyplomacji i cierpliwości. Jakoś sobie radze. Czekamy na wieści za osiem dni...
Całuję Cię mocno. Mama

Thursday, April 8, 2010 7:50 AM

Moje Słonka Kochane,
Jestem ponownie w Namcze Bazar,
trek nie był łatwy, droga długa i mocno pod górę, ale dałam rade,
jestem szczęśliwa , że mogłam tu być..
Jak sie idzie pod górę, to człowiek doświadcza wielu łask, docenia się to co się ma w tym surowym klimacie, gdzie łyk cieplej wody jest marzeniem...
byłam tak blisko tych najwyższych szczytów..na wyciągnięcie ręki niemalże...dech zapierało patrząc jak stoją piękne...mistyczne...niewzruszone...
Zdobyłam trzy pięciotysięczniki... nie było łatwo, podejścia kamieniste, dość mocno nachylone, ale krok za krokiem, krok za krokiem...powoli i stanęłam na ich wierzchołkach..
dla takich momentów jak widok ze szczytu właśnie tu wracam...chodzę..
ogromne zmęczenie i niemalże tożsama radość jaka rozpiera że się tu jest...
to juz za mną... dziś schodzimy w doliny..potem jeszcze chwila w Kathmandu, Chwitwan park i lecę do Was...
Tęsknię za Wami mocno, ale szczęśliwa jestem, że tu jestem...to mój klimat..mój swiat...moja pasja...
Jak troszkę podrośniecie i apetyt będziecie mieli na wędrówkę z mamą po wysokich górach to zabiorę Was na taki wyjazd...
warto zobaczyć i doświadczyć tego co tu jest powszechne a dla nas niezwykle...warto przyjechać tu i zobaczyć szczęśliwych ludzi - Nepalczyków..którzy nie mając nic są szczęśliwi...
to lekcja pokory jakiej nie doświadczy się u nas...
Z Hiranem rozmawiam po angielsku...opowiem jak wrócę...miło jest z nim mówić..
Ściskam was mocno, Szkrabcię delikatnie, Mapulika mocno a Babcie czule..
pa pa
mama

Thursday, April 8, 2010 8:12 PM

Helenka: bardzo się cieszę ze mogłaś spełnić swoje marzenia. Kocham cie najbardziej na świecie. Mam cie w sercu. Bardzo tęsknię za tobą i to bardzo tęsknię. Przyjeżdżaj jak najszybciej. .
Córek, my z Mateuszem jutro, bo późno, idziemy spać. Całujemy Cię mocno. MM

Saturday, April 10, 2010 5:15 AM

Heluteczek Mój Kochany....!!!!!
Miłość wyraża się w tym właśnie, że mieści w sobie zrozumienie dla drugiej osoby i dla jej pasji...
Kocham Cie córuniu moja najdroższa..bardzo, bardzo...i niedługo już (też liczę dni) zobaczymy się znowu i przytulimy tak mocno jak tylko potrafimy... moja mała Szkrabciu..
całuję, mama.


Sunday, April 11, 2010 6:35 AM

Dorek, mali jeszcze śpią, mam trochę czasu dla siebie.
Cieszę się Twoim optymizmem i radością w wiadomościach.
Dobrze, że wczoraj kupiłam pieczywo, dziś wszystkie markety nieczynne. Zaglądasz do Internetu, to chyba już wiesz o tragedii pod Smoleńskiem. Rozbił się samolot z delegacją rządową lecącą na uroczystości katyńskie. Zginęło ponad 90 osób z Kaczyńskim i jego żoną. W Polsce żałoba narodowa.


Proszę Cię uważaj na siebie i nie potęguj niebezpieczeństwa. Jest nam dobrze razem ale czekamy na Ciebie, całą zdrową i radosną.
Mateuszek, napisze do Ciebie dzisiaj. Poprzednio powiedział mi , babciu nie mogę mamie pisać, że tęsknię, ona realizuje swoje marzenie i chcę żeby była spokojna i zadowolona z tego. To jest cały Mateuszek, dojrzały, socjalny, empatyczny. Bardzo się stara o wszystkim pamiętać i cieszy się z pochwal od swojej Pani, że poprawił się pod tym względem.
Helutka też regularnie odrabia lekcje, aczkolwiek z małymi oporami czasem. Poprawiły się także jej relacje z koleżankami.
Ogólnie nie jest źle. Całuję Cie moje dziecko mocno. M

Monday, April 12, 2010 7:57 AM

Mamik..mój mamik kochany..
czytam cię i pochlipuję sobie...ze szczęścia, że Cię mam taką Ciepłą i ze moje bąble tego ciepełka też doświadczają ..jak ja tutaj regeneruję siły...
jeszcze tylko kilka dni...ten park jest wpisany w program wyprawy, to fajne, bezpieczne miejsce..jestem juz po spacerze w dżungli, ..i żyjee..
O tragedii dowiedziałam się w sklepie w Kathmandu, pan sprzedawca spytał skąd jestem i na odpowiedź, że z Polski, powiedział co telewizja Nepalska podaje właśnie..
ogrom tego co zaszło, okoliczności, miejsce...jest po pierwsze smutne, tragiczne...ale też jakoś nad wyraz niemiło symboliczne...śmierć elity..jak kiedyś w tamtym miejscu...
modlę się wieczorami za rodziny ofiar...jestem daleko i w innym świecie, rzeczywistości mocno odległej od naszej...ale śmierć dotyka jednakowo..zawsze..czy to bliskich czy nie...odchodzi człowiek..to boli...
całuję mocno

Wednesday, April 14, 2010 10:58 AM

tak króciutko jeszcze...
do Mamika najpierw z powodu tęsknoty smaków rodzimych...najbardziej za ogórkową, Twoim pasztetem, chlebkiem chrupiącym pszenno żytnim i młodą kapustką..hmmm:)..szyneczką dobra, Twoim pieczonym schabikiem...mmm no i pieczonym boczusiem też...
za Tobą przede wszystkim - nie pomyl Moja Kochana Franczesiu..:)
Do Heluni i Mateunia - w piątek się już zobaczymy, odliczam godziny do spotkania na lotnisku..moje słoneczka najukochańsze...plecak mam już spakowany, jutro wsiadam do samolotu, wracam dość długo..przez Katar, Wiedeń i do Warszawy...Mapulik prosze sprawdzić w atlasie i pokazać Heluni gdzie mama będzie przelatywać. Helunia - w nagrodę przygotuj Córuś kolację Bracikowi.
ściskam Was
całuje
i do zobaczenia w piątek o 11.30 na Okęciu w Warszawie.
paa

2 komentarze:

  1. Dorisku, wzruszyłam się... tylko tyle napiszę, bo co tu więcej...

    Uściski dla Ciebie i Czupurków :)

    OdpowiedzUsuń
  2. :) ja też..na Twój widok Ptaszaku!!! Fajnie, że już jesteś..znowu:)))

    OdpowiedzUsuń